
Witajcie po długiej przerwie!!!
Dokładnie 3 dni temu minął rok, gdy podjęłam decyzję o pisaniu bloga.
Niestety dawno mnie tu nie było, ale na pierwszą rocznicę
mojej przygody z blogowaniem, przygotowałam dla Was post z podsumowaniem
naszego zeszłorocznego kuchennego remontu.
Po ponad pół roku użytkowania naszej starej - nowej kuchni,
mogę śmiało stwierdzić, że jestem bardzo zadowolona. Moją starą kuchnię znajdziecie we wcześniejszym poście: https://homejusty.blogspot.com/2020/06/w-ferworze-przygotowan-czyli-remont.html
Zdjęcia w trakcie montażu.
Zabudowa kuchenna sprawuje się idealnie. Zadowolona jestem również z blatu kuchennego i powiem Wam, że gdybym jeszcze raz miała wybierać, zdania bym
nie zmieniła. Blat laminowany firmy Egger sprawdził się u nas wyśmienicie. Jeśli chodzi o białe szafki lakierowane i
utrzymywanie ich w czystości, znalazłam na nie super prosty patent - MAGICZNA GĄBKA :) Kto jeszcze nie używał, zdecydowanie polecam. Do mycia nie potrzebuję
żadnego płynu, wystarczy lekko zwilżona magiczna gąbka i ręcznik
papierowy, którym wycieram szafki do sucha. Na szafkach nie pozostają żadne smugi. Nie wyobrażam sobie, jak mogłam kiedyś funkcjonować bez takiego prostego gadżetu. Na zdjęciu przedstawiam Wam gąbki, jakie udało mi się ostatnio kupić w Pepco za nieduże pieniądze.
*post nie jest sponsorowany
Bardzo jestem też zadowolona z naszej zabudowy grzejnika. W
sezonie grzewczym sprawiła się idealnie. Nasze mieszkanie znajduje się na
ostatnim piętrze, a kuchnia jest od strony północnej i prawdę powiedziawszy
było kilka dni w tym sezonie, kiedy otwierałam naszą zabudowę, by grzejnik
oddawał nam więcej ciepła do pomieszczenia.
Ostatnio nasza kuchnia zyskała nowy nabytek w postaci
stołka. Posiadając szafki do sufitu, bez tego ani rusz. Długo szukałam tego
idealnego, który będzie pasował do naszej kuchni i okazało się, że najlepszy znaleźliśmy
w Ikei. Wymiarem wpasował się wręcz idealnie, dosłownie jakby był robiony na
wymiar.
*post nie jest sponsorowany
Jeśli chodzi o sprzęty, to w zasadzie w chwili obecnej
jestem zadowolona ze wszystkiego. Chociaż zaraz po skończeniu remontu, prawie 2
miesiące walczyliśmy z piekarnikiem Amica. Niestety już po pierwszym włączeniu,
okazało się, że sprzęt jest zepsuty. Prawie miesiąc czekaliśmy na wymianę
panelu sterowania. Przy wizycie fachowca, okazało się, że panel, który
serwisant miał do wymiany, okazał się również wadliwy. Pech do kwadratu.
Piekarnik nieczynny, a czas oczekiwania na wymianę kolejne 3 tygodnie.
Natomiast od tamtej pory, oby nie zapeszyć, sprzęt działa jak należy. Tak czy
inaczej po naszych doświadczeniach, kolejny raz piekarnika tej firmy bym nie
wybrała.
Zasypałam Was dzisiaj mnóstwem zdjęć, ale chciałam Wam wynagrodzić tak długą moją nieobecność. Od wczoraj mamy już kalendarzową wiosnę :) czy Wy również tak, jak ja z nadejściem cieplejszych dni, nabieracie ochoty na jakieś zmiany?
Ja mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda się zrobić kolejną metamorfozę w naszym mieszkaniu. W którym pomieszczeniu? Niech to pozostanie jeszcze tajemnicą...
Komentarze
Prześlij komentarz